Heather Gudenkauf "Jeden krok"

Broken Branch - niewielka, spokojna miejscowość. Jeden dzień burzy jej spokój. Uzbrojony mężczyzna wpada do szkoły, gdzie przetrzymuje przerażonych uczniów. Nauczycielka, Evelyn Oliver postanawia zrobić wszystko, by uwolnić swoich podopiecznych. Wśród zakładników znajduje się Augie Baker, która za wszelką cenę chce obronić swojego młodszego brata. Kim jest mężczyzna z bronią? Dlaczego pojawił się w szkole i przetrzymuje uczniów?

Fabuła powieści może i nie jest oryginalna, ale nie mogłam odłożyć jej na bok. Musiałam dowiedzieć się, jak potoczą się losy uczniów i jakie tajemnice kryje w sobie to niewielkie miasteczko.

Moje serce podbiła trzynastoletnia Augie. Fakt, była zbuntowana i opiekowanie się nią mogło przysparzać nieco problemów, ale to, z jakim zawzięciem walczyła o brata, urzekło mnie. Nie chciała pozwolić, by cokolwiek mu się stało. Jej zachowanie zmieniło się od czasu wypadku, któremu uległa matka dziewczynki, Holly. Augie obwinia się o to, co się stało i czuje się odpowiedzialna za braciszka.  Nie ma pojęcia, co stanie się, gdy stanie oko w oko z uzbrojonym mężczyzną, ale chce się z nim zmierzyć. Podziwiałam również odwagę i opanowanie Evelyn Oliver, nauczycielki, która robiła wszystko, by jej uczniom nie stała się krzywda. Była w stanie oddać nawet własne życie. Było mi żal Willa, dziadka Augie, który bezradnie musiał przyglądać się całej sytuacji. Nie mógł zrobić nic, by ocalić swoje wnuki.

Heather Gudenkauf stopniowo buduje napięcie w swojej powieści. Nie odkrywa wszystkich kart od razu i powoli przybliża czytelników do rozwikłania tajemnic skrywanych przez bohaterów. To bardzo dobra powieść psychologiczna. Autorka pozwala czytelnikom zagłębić się w psychikę powołanych do życia postaci i dokładnie je poznać. Jeden krok uświadamia nam, że wszystko, co robimy, wpływa na relacje z innymi ludźmi. Ich naprawienie jest czasem bardzo trudne, lecz nic nie jest niemożliwe, gdy naprawdę się kogoś kocha. Miłość w tej powieści ma różne oblicza, ale jest prawdziwa. Dzięki tej powieści poznajemy jej siłę.

W Jednym kroku sporo się dzieje. Nie sposób nudzić się w trakcie lektury. Miałam problem ze zidentyfikowaniem napastnika z bronią. Miałam kilka typów, lecz żaden z nich się nie sprawdził. W napięciu czekałam na zdemaskowanie go. Zastanawiałam się też, co zmusiło go do wtargnięcia z broną w ręku do szkoły, miejsca, w którym znajdowały się bezbronne dzieci.

To wielowątkowa powieść, która wciąga czytelnika od początku. Zakończenie mnie zaskoczyło, nie spodziewałam się czegoś takiego. Jestem oczarowana Jednym krokiem i bardzo chętnie sięgnę po kolejną książkę tej autorki. Jeśli jeszcze jej nie znacie - polecam Wam tę lekturę. Skłania do przemyśleń i na pewno na długo pozostanie w Waszej pamięci.

Heather Gudenkauf
Jeden krok
Wydawnictwo Filia
Poznań 2015

Poniedziałki ze zbrodnią w tle: #70 Simon Beckett

Problem bezpłodności dotyka coraz większej ilości par. Dla większości z nich jedyną szansą na poczęcie własnego dziecka jest in vitro. To w naszym kraju temat tabu, nie mówi się o nim głośno, a pary, które zdecydowały się na ten krok, są szykanowane przez księży i moherowe berety. Ja osobiście nie mam nic przeciwko takiemu rozwiązaniu. Nie uważam dzieci z in vitro za potwory. Co z tego, że zostały powołane do życia w inny sposób?

Kate, główna bohaterka Zimnych ogni jest kobietą spełnioną zawodowo. Jednak jej życie prywatne to zupełnie inna bajka. Po rozstaniu z Paulem nie wierzy już w miłość, nie chce wchodzić w kolejny związek. Chce jednak jednego: dziecka. Jej instynkt macierzyński jest na tyle silny, że kobieta  zrobi wszystko, by urodzić własne maleństwo. Tylko jak to zrobić, skoro do tego potrzebne są 2 osoby? Opcje są dwie: skorzystać ze sztucznego zapłodnienia lub znaleźć faceta, który po prostu zgodzi się zostać dawcą nasienia bez zobowiązań. Kate wybiera drugą opcję. Chce wiedzieć, kim będzie ojciec jej dziecka. Nie spodziewa się jednak tego, w jakie problemy wpakuje się na własne życzenie.

To moje pierwsze spotkanie z tym autorem i choć słyszałam dość kiepskie opinie na temat książki, mnie przypadła ona do gustu. Czytało się ją dobrze, szybko i wciągnęłam się w akcję od samego początku.

Znam kogoś, kto był kiedyś w sytuacji Kate, więc czytając o niej, mogłam porównać jej zachowanie z tym, w jaki sposób zachowywała się ta osoba. Poczynania Kate były bardzo rzeczywiste. Chciała mieć dziecko za wszelką cenę. Patrząc na pociechy swojej przyjaciółki, wyobrażała sobie własne dzieci. Czuła, że jej zegar biologiczny tyka. Postanowiła więc dopiąć swego. Udało jej się poznać Alexa Turnera, człowieka, który odpowiedział na ogłoszenie dotyczące poczęcia dziecka bez późniejszych zobowiązań. Mężczyzna szybko ją oczarował i Kate wydawało się, że dobrze zrobiła. Nie wiedziała, jak bardzo się myliła.

Autor pokazuje w książce, do czego są zdolni zdesperowani ludzie. Kate byłam jeszcze w stanie zrozumieć. Jak pisałam, znam kogoś, kto był na jej miejscu i wiem, co taka osoba przeżywa, patrząc na matki z dziećmi, wiedząc, że ona może nie mieć własnego. Nie oceniam jej zachowania, chociaż niektórych decyzji, jakie podjęła, nie jestem w stanie zrozumieć. W żaden sposób nie potrafiłam za to ogarnąć Alexa. Dlaczego? Tego już musicie dowiedzieć się sami. Boję się, że mogę zdradzić za dużo.
Czy powieść trzyma w napięciu? Może i nie siedziałam napięta jak struna, ale parę zwrotów akcji mnie zaskoczyło. Zwłaszcza pod koniec książki, choć muszę powiedzieć, że w pewnym momencie to, co się działo, przypominało mi Złodzieja tożsamości z Angeliną Jolie i Ethanem Hawkiem w rolach głównych. Zakończenie powieści było jej dobrym zwieńczeniem. Jakoś nie wyobrażam sobie, żeby ta historia mogła mieć inny finał.


Jeżeli szukacie dobrego thrillera psychologicznego, myślę, że możecie rozejrzeć się za tą książką. Mnie, osobę żądną krwi, usatysfakcjonowała, więc może i wam przypadnie do gustu. Nie polecam raczej jej czytania wrażliwym czytelnikom oraz kobietom w ciąży lub mających malutkie dzieci. To nie jest zbyt dobry pomysł. Możecie tylko narazić się na niepotrzebny stres i nocne koszmary.

Simon Beckett
Zimne ognie
Wydawnictwo Czarna Owca
Warszawa 2016

Za udostępnienie egzemplarza recenzenckiego dziękuję
Portalowi Sztukater i Wydawnictwu Czarna Owca.

Magdalena Witkiewicz "Cześć, co słychać?"

Cześć, co słychać? - od tego pytania pewnie wielu z Was zaczynało kiedyś rozmowę. Podobnie było z Zuzanną, bohaterką powieści Magdaleny Witkiewicz. Nie wiedziała, jakie będzie to niosło ze sobą konsekwencje. Jak to jedno pytanie wpłynęło na życie bohaterki?

Zuzanna powoli zbliża się do czterdziestki, ma męża, dwie córki i pracę. Jest zadowolona ze swojego życia, a tak w każdym razie się jej wydaje do dnia, w którym po latach spotyka swoje przyjaciółki z liceum. Wtedy uświadamia sobie, że tęskni za czymś, co bezpowrotnie utraciła.

Na początku ta historia wydawała mi się banalna. Niby co takiego może stać się, jeśli napisze się do kogoś na Facebooku "Cześć, co słychać?". Dopiero po jakimś czasie zrozumiałam, co tak naprawdę kryje się w sercu Zuzanny.

Patrząc na okładkę tej książki, można odnieść wrażenie, że to będzie przyjemna, lekka lektura. Sama na taką się nastawiłam i zostałam zaskoczona.

Drogie Panie, czy miałyście kiedyś motyle w brzuchu? Znacie to uczucie? Fajne jest, prawda? Zuzanna też kiedyś miała w brzuchu motyle, tyle że po latach przestały w nim latać. Ten sam mąż, praca, dzieci. Kobieta zaniedbała się, stawiając córki na pierwszym miejscu. Chociaż do pewnego czasu godziła się z takim stanem rzeczy, zaczyna jej on przeszkadzać. Boli ją to, że mąż przestaje ją zauważać. Chce znów poczuć się przez niego pożądana i kochana.

Magdalena Witkiewicz uświadamia nam, kobietom, że w życiu każdej z nas przyjdzie moment, że staniemy się taką Zuzanną. To trochę przerażająca wizja, ale taka jest kolej rzeczy. Spojrzę kiedyś w lustro i zacznę zastanawiać się, co stało się z dziewczyną, którą byłam kilka lat temu. Na pewno przyjdzie taki kryzys i tylko ode mnie będzie zależało, co z nim zrobię.

Historia Zuzanny zmusza do przemyśleń. Nie każda czytelniczka będzie w stanie ją zrozumieć. Do tej powieści Magdaleny Witkiewicz trzeba dorosnąć. Sama zresztą przyznałam się do tego, że na początku miałam problem z wczuciem się w sytuację głównej bohaterki. Dopiero zaczynam dorosłe życie i nie jestem jeszcze w stanie identyfikować się z Zuzanną.

Autorka w mistrzowski sposób stworzyła obraz kobiety w średnim wieku, ustatkowanej i nie do końca zadowolonej ze swojego życia. To, co się z nią stało, wstrząsnęło mną i pewnie długo o tym nie zapomnę. To mocna powieść psychologiczna. Jedna z lepszych, jakie w tym roku czytałam.

Komu mogę polecić Cześć, co słychać? Przede wszystkim dojrzałym czytelniczkom, matkom, które mają ułożone życie. Niech historia Zuzanny będzie dla Was przestrogą, bo prawdziwą wartość skarbu, jaki mieliśmy, docenimy dopiero wtedy, gdy go stracimy. Lepiej uczyć się na cudzych błędach, choćby miały być tylko wytworem czyjejś wyobraźni.

Magdalena Witkiewicz
Cześć, co słychać?
Wydawnictwo Filia
Poznań 2016

Jasmine Warga "Moje serce i inne czarne dziury"

Podejrzewam, że każdy z nas słyszał kiedyś o kimś, kto postanowił umrzeć. Życie zaczęło go przerastać i samobójstwo miało stać się ucieczką od problemów. Często takie osoby z wielu powodów nie proszą o pomoc. Wolą umrzeć. Dlaczego o tym piszę? Dlatego, że Aysel i Roman postanowili uwolnić się od życia. Poznali się, by razem popełnić samobójstwo. Dwie osoby, które dopiero niedługo miały wkroczyć w dorosłość, doszły do wniosku, że czas najwyższy odejść z tego świata.

Aysel jest córką przestępcy. Wszyscy unikają kontaktu z nią, bojąc się, że może być taka sama jak ojciec. Nie ma przyjaciół. Znajomi ze szkoły obgadują ją za plecami. Jest osamotniona w swoim cierpieniu. Matka nie może na nią patrzeć, gdyż wtedy przypomina jej się, co zrobił jej były mąż. Nastolatka postanawia więc umrzeć. Odnajduje stronę internetową, za pośrednictwem której inni ludzie szukają partnerów do popełnienia samobójstwa. Nawiązuje kontakt z FrozenRobotem, nastolatkiem, który nie jest w stanie poradzić sobie z rodzinnymi problemami. Aysel i Roman nie mają ze sobą nic wspólnego, jednak w miarę upływu czasu, ich znajomość zaczyna rozwijać się w nieco innym kierunku. Mieli razem umrzeć, a tymczasem mogli nauczyć się, jak żyć. Tylko czy będzie im łatwo zostać wśród bliskich, którzy ich nie akceptują?

Na początku myślałam, że to będzie zwykła książka dla młodzieży, z której niewiele wyniosę. Nawet nie miałam pojęcia, jak bardzo się pomylę. Jasmine Warga nie od razu uderzyła z grubej rury. Prawdziwa emocjonalna bomba włączyła się u mnie dopiero w momencie, gdy dowiedziałam się, co odebrało Aysel i Romanowi chęć do życia. Oboje sporo przeszli i postanowili umrzeć. To wydaje im się najlepszym rozwiązaniem. Nie mają już siły, by walczyć. Chcą się poddać. Ostatnią część tej historii czytałam ze łzami w oczach. Nie myślałam, że zrobi na mnie tak mocne wrażenie. A jednak. Zakończenie przepłakałam.

Jasmine Warga zwraca czytelnikom uwagę na to, jak druga osoba może wpłynąć na czyjeś życie. Nigdy nie wiemy, kto może nam pomóc w chwili, gdy tego potrzebujemy. Czasem też nie spodziewamy się, że przyjaciel wbije nam nóż w plecy w krytycznym dla nas momencie. Autorka zwraca uwagę na to, że gdy widzi się, że z kimś dzieje się coś złego, należy reagować, a nie z założonymi rękami czekać na rozwój wydarzeń.

Było mi żal Aysel. Nie miała wpływu na to, co zrobił jej ociec, a mimo to była oceniana przez jego pryzmat. Ludzie wychodzili z założenia, że skoro jest do niego podobna, to musi źle skończyć. Sytuacja Romana była nieco inna. Też przeżył tragedię, ale nie był aż tak bardzo napiętnowany. Mimo wszystko postanowił umrzeć.


Moje serce i inne czarne dziury to niezwykle emocjonująca opowieść o skrzywdzonych przez życie młodych osobach, które postanowiły umrzeć. Autorka porusza czytelników do głębi. Zmusza do myślenia. Stworzyła bohaterach, o których nie sposób zapomnieć. Aysel i Roman są wyjątkowi. Na długo pozostaną w moich sercach. Ta historia mogła wydarzyć się naprawdę, dlatego jest tak przejmująca. Wiem, że nie każdy czytelnik będzie w stanie znieść jej ciężar. To nie jest lekka książka na leniwy wieczór pod kocykiem i przy gorącej czekoladzie. 

Jasmine Warga
Moje serce i inne czarne dziury
Wydawnictwo Burda Książki
Warszawa 2016

Za udostępnienie egzemplarza recenzenckiego dziękuję
Portalowi Sztukater i Wydawnictwu Burda Książki.

Carl Sagan "Kosmos"

Sięgając po tę książkę, nieco bałam się tego, że przygniecie mnie ciężar faktów naukowych i po paru stronach odłożę ją na półkę. Na szczęście Carl Sagan pozytywnie mnie zaskoczył.

Autor opowiada o wszechświecie z pasją, mogłabym słuchać go godzinami. Sagan zadaje wiele pytań, które nam pewnie wielokrotnie przeszły przez myśl. Czy na Marsie istnieje życie? Czy Wenus faktycznie jest bliźniaczą planetą dla naszej Ziemi? Czy kiedyś było więcej planet? Z czego są zbudowane pierścienie otaczające planety? Skąd na Księżycu wzięły się kratery? Dlaczego kratery na Ziemi po jakimś czasie znikają?

Od wielu lat naukowcy próbują zbadać wszechświat. Carl Sagan w przyjazny dla laików sposób opisuje wnioski, do jakich doszli współcześni nam uczeni oraz ich poprzednicy. Wszystko to, o czym mówi, jest zrozumiałe. Nawet uczniowie szkoły podstawowej byliby w stanie zrozumieć to, co autor próbuje przekazać. Dzięki niemu kosmos staje się mniej obcy.

Najbardziej przypadły mi do gustu fragmenty opisujące Wenus. Wiele razy słyszałam, że to bliźniacza planeta Ziemi. Znajdują się one dość blisko siebie i podejrzewano, że na Wenus również istnieje życie. Jak jest naprawdę? Okazuje się, że ta planeta nie jest wcale tak przyjazna dla istot żywych, jak wcześniej się wydawało. A jak jest z Marsem? Czy są tam ludki, których inwazji się boimy? Tego już musicie przekonać się sami. Z ciekawością czytałam również rozdział o kometach. Czy faktycznie powinniśmy się ich bać? Jak kiedyś je postrzegano?

Choć jest to pozycja popularnonaukowa, czyta się ją szybko. Nie czułam w trakcie lektury zmęczenia i nie czułam przytłoczona się wzorami czy naukowymi wywodami. Dzięki tej książce w inny sposób spojrzałam na wszechświat, wiele rzeczy zrozumiałam. Żałuję tylko tego, że w publikacji jest stosunkowo niewiele zdjęć. Nie pogardziłabym, gdyby było ich trochę więcej. Lubię widzieć na fotografiach to, o czym czytam w książce naukowej.

Komu mogę polecić Kosmos? Wszystkim. Pasjonatom wszechświata, uczniom, nauczycielom fizyki i każdemu czytelnikowi, który chce dowiedzieć się czegoś więcej na temat tego, co nas otacza.

Carl Sagan
Kosmos
Wydawnictwo Zysk i S-ka
Poznań 2016

Za udostępnienie egzemplarza recenzenckiego dziękuję
Portalowi Księgarskiemu oraz Wydawnictwu Zysk i S-ka.

Magda Omilianowicz "Bestia. Studium zła"

Są książki, których nie można oceniać w kryteriach ciekawa czy nudna. To opowieści napisane przez życie. Mniej lub bardziej szokujące. Bestia. Studium zła zdecydowanie szokuje i nie pozwala o sobie zapomnieć. Posłuchajcie zresztą sami.

Podejrzewam, że większość z Was słyszała kiedykolwiek o Leszku Pękalskim, znanym także jako "wampir z Bytowa". Chociaż jest uznawany za seryjnego mordercę, został skazany wyłącznie za zabójstwo jednej kobiety. Przed procesem chwalił się wręcz swoimi dokonaniami. Później jednak odwołał wyjaśnienia. Magda Omilianowicz postanowiła wszcząć własne śledztwo w jego sprawie. Nie mogła z założonymi rękami patrzeć na to, w jaki sposób morderca został osądzony. Do jakich wniosków doszła?

Leszek Pękalski jest nieślubnym synem robotnicy rolnej. Po jej śmierci dość długo szukał domu. Od urodzenia był nieco upośledzony i otrzymywał rentę. Był pośmiewiskiem. Śmierdział, jąkał się i nie bardzo palił się do pracy. W młodym wieku zaczął gwałcić i mordować w bestialski sposób kobiety. Nie udało się jednak udowodnić mu winy w wielu przypadkach, chociaż podawał szczegóły, jakie mógł znać wyłącznie morderca. Leszek Pękalski wyjdzie na wolność w 2017 roku.

Magda Omilianowicz bardzo zaangażowała się w tę sprawę. To widać. Odbyła szereg trudnych rozmów i zapoznała się z opisami bestialskich zbrodni, które niejednokrotnie dotyczyły małych dzieci. Autorka pokazuje, w jaki sposób mógł wyglądać makabryczny scenariusz morderstw dokonanych przez wampira. Przytacza czytelnikom historie, pod którymi Leszek Pękalski mógłby się podpisać własną krwią.

Doskonale zdaję sobie sprawę z tego, że wiele osób nie będzie w stanie przejść przez tę książkę. Jest mocna, bardzo mocna. Ja, osoba, która uwielbia, gdy w powieściach krew leje się strumieniami, musiałam robić sobie przerwy. To nie była fikcja taka jak w thrillerach, tylko makabryczne historie, jakie wydarzyły się naprawdę. Na moich oczach po raz drugi ginęli ludzie, których mordercy uszło na sucho to, że pozbawił ich życia. Leszek Pękalski to zbrodniarz, jaki kierował się prymitywnymi instynktami. Byleby tylko się najeść i uprawiać seks. Najlepiej taki, w którym kobieta prosi o litość albo jest umierająca.

Najbardziej w całej tej sytuacji jest mi żal jego siostry, Joanny. Kobieta nikomu nie zawiniła, a została po części ukarana za winy brata. Odebrano jej nie tylko prywatność, ale również biżuterię, którą dostała od męża. Podejrzewano bowiem, że pochodzi od zamordowanych kobiet. Joanna już zawsze będzie musiała żyć ze świadomością, że jest siostrą bestii. Niejednokrotnie zapewne ktoś wytknie ją jeszcze palcem.

Jak doszło do narodzin bestii? Autorka stara się to pokazać czytelnikom. Nie usprawiedliwia w żaden sposób Leszka Pękalskiego, ale uświadamia nam, że po części ukształtowało go społeczeństwo, w którym dorastał. Był niechciany, wyśmiewany, poniżany. Inny, niewarty uwagi. Znalazł więc sobie zajęcie. Szkoda tylko, że tak wiele osób musiało za nie zapłacić własnym życiem.

Nie sądzę, by była to pozycja odpowiednia dla czytelników poniżej osiemnastego roku życia. To zdecydowanie książka dla dorosłych odbiorców. Odradzam sięganie po nią osobom o słabych nerwach. Wiedząc, że to bardzo trudny, choć dobrze napisany kawał lektury, nie będę nikogo namawiała do sięgnięcia po nią. Musicie sami zastanowić się, czy chcecie, by na Waszych oczach odegrał się dramat. Ostrzegam też, że to nie jest książka na jeden wieczór. Przejście przez nią zajmuje sporo czasu.

Magda Omilianowicz
Bestia. Studium zła
Wydawnictwo Od Deski do Deski
Warszawa 2016

Za udostępnienie egzemplarza recenzenckiego dziękuję
Portalowi Sztukater oraz Wydawnictwu Od Deski do Deski.

Linda Rodriguez McRobbie "Niegrzeczne księżniczki. Prawdziwe historie"

Dawno, dawno temu, za górami, za lasami, żyły księżniczki, które musiały być silne i odważne, by nie zginąć w męskim świecie.

Niegrzeczne księżniczki to 30 historii o niezwykłych, często nieznanych kobietach, które żyły w różnych miejscach i w innych czasach, ale łączyło je jedno - były związane z królewskim rodem. O istnieniu niektórych z nich dowiedziałam się dopiero w trakcie lektury. O ile Anna Boleyn wyskakuje niemal z mojej lodówki, o tyle na przykład o Alfhildzie nigdy nie słyszałam.

Niektóre księżniczki zasłynęły tym, że nie bały się chwycić miecza w dłoń. Inne zaś lubiły pobalować i zmieniać partnerów. Część z nich była po prostu szalona. Autorka opisuje ich losy prostym językiem, choć jej opowieść wciąga. Bywały co prawda momenty, w których nieco mi się nudziło, bo dobrze znałam daną historię, ale na szczęście było ich niewiele. Atutem tej książki jest między innymi to, że Linda Rodriguez McRobbie nie zanudza czytelników suchymi faktami i nie zarzuca datami. Przyznam, że tego nieco się obawiałam. Myślałam, że pogubię się w natłoku bohaterek, ale autorka potrafiła nad nimi zapanować.

Doceniam ogrom pracy, jaki Linda Rodriguez McRobbie włożyła w tę publikację. Wiele historii obrosło w legendy i wyłuskanie z nich prawdy stanowiło nie lada wyzwanie. Sama autorka przyznaje, że niektóre "fakty" trzeba traktować jako pogłoski. Czytelnicy, którzy chcą jeszcze bardziej pogłębić swoją wiedzę, znajdą w publikacji obszerną bibliografię.

Na uwagę zasługuje także samo wydanie książki. Wydawca wykonał kawał dobrej roboty. Strony posiadają zdobienia, a dodatkowe informacje są wyróżnione za pomocą ramek. Całość robi ogromne wrażenie. Plusem dla mnie, czyli okularnicy, jest dość duża czcionka, która ułatwiała czytanie.

Komu polecam książkę? Fanom nietuzinkowych historii oraz czytelnikom lubiących czasy, gdy większość Europy znajdowała się pod panowaniem koronowanych głów. To kawał dobrej lektury, której warto poświęcić uwagę.

Linda Rodriguez McRobbie
Niegrzeczne księżniczki
Wydawnictwo Znak
Kraków 2016
Czytelnia mola książkowego © 2015. Wszelkie prawa zastrzeżone. Szablon stworzony z przez Blokotka